niedziela, 11 marca 2018

Budżetowa fotografia figurek, czyli jak robić zdjęcia modeli telefonem

Jeśli sklejasz modele lub malujesz figurki, wcześniej czy później poczujesz, jak najbardziej zrozumiałą, potrzebę sfotografowania swojej pracy i podzielenia się efektami owej fotografii z domownikami, dalszą rodziną oraz gronem znajomych. Oczywiście, ze wszystkimi za pośrednictwem Facebooka. A efekty będą to straszne: nieostre, zbyt ciemne lub za jasne, zażółcone, krzywe i na tle starego regału. Brzmi znajomo? No właśnie.

Dlaczego właściwie ta cała fotografia musi być tak skomplikowana? Co robię źle? Czy potrzebuję drogiego aparatu za trzy i pół nerki, żeby wrzucić coś na Bejcę? Otóż: nie musi, zapewne tylko kilka drobiazgów i nie. Już wyjaśniam.

Narzędzia

Zacznijmy przewrotnie od końca. Z dużym prawdopodobieństwem posiadasz już sprzęt pozwalający na wykonanie co najmniej poprawnych zdjęć właśnie skończonego modelu, bo aparat w twoim smartfonie ma wystarczająco dobrą optykę i odpowiednio wysoką rozdzielczość do spełnienia wyśrubowanych standardów Facebooka. Ale sam aparat to nie wszystko. Jednym z powszechniejszych problemów takiej amatorskiej fotografii jest niezadbanie o właściwą “otoczkę” - w tym konkretnym przypadku o neutralne tło i stabilną pozycję aparatu. Oczywiście, można zaopatrzyć się w profesjonalne tła i (niekoniecznie profesjonalny) statyw do telefonu, ale nic z tego nie jest niezbędne czy nawet potrzebne do wykonania więcej niż przyzwoitych zdjęć.



Spróļujemy użyć tego, co każdy modelarz/modelarka/malarz/malarka ma prawie na pewno pod ręką i/lub na grzbiecie. Potrzebne będą:
  • telefon z systemem Android lub iPhone (naprawdę, nie musi to być najnowszy model)
  • masa typu “poster tac” lub “blue tac”, np. masa mocująca UHU
  • nieduży, ale dość ciężki, przedmiot do ustabilizowania konstrukcji (mydełko do pędzli świetnie się nada)
  • szara (czysta!) podkoszulka, bez nadruków czy wyraźnego wzoru
Oczywiście, nie jest to obowiązkowy zestaw. Koszulki użyjemy jako tła, więc jeśli akurat nie masz takiej pod ręką, a zdjąć nie chcesz, “bo patrzo”, poszukaj czegoś innego - szary karton na pewno świetnie się sprawdzi, podobnie jak ścierka w jednolitym kolorze czy niezmechacony ręcznik - ważne, żeby kolor był neutralny (najlepiej szary, nie czarny, nie biały, nie jaskrawy). Podobnie z masą mocującą i “stabilizatorem” z mydła - improwizuj! Przez chwilę poczuj się jak Richard Dean Anderson z modną fryzurą. 

W “studiu”


Budowę “studia” zaczynamy od rozłożenia tła. Koszulkę rozłóż płasko na biurku, a jej dalszy koniec (ten, przez który normalnie przechodzi głowa i kończyny) unieś i zawiń do góry, np. opierając o stertę książek. Równolegle do bliższego końca tak przygotowanego tła zainstaluj telefon, używając do tego dwóch “placków” z masy mocującej (cel jest taki, żeby telefon nie ruszał się w żadną ze stron, ale dawał się pochylić w osi wyznaczonej przez dolną krawędź) i całość ustabilizuj mydłem do pędzli (delikatnie odsuwając lub dosuwając taki stabilizator będziesz mógł regulować pochylenie telefonu). Przed obiektywem aparatu (pro-tip: większość telefonów ma obiektyw umieszczony niecentralnie, miej to na uwadze) postaw figurkę, mniej więcej w odległości 10 cm. Dlaczego 10 cm? Jednym z parametrów każdego obiektywu jest tzw. minimalna odległość ostrzenia, wynikająca z szeregu czynników, a w przypadku większości telefonów wynosząca ok. 10 cm właśnie, co oznacza, że jeśli model znajdzie się bliżej, nigdy nie będziesz w stanie zrobić mu ostrego zdjęcia. Upewnij się również, że obiektyw jest mniej więcej na wysokości klatki piersiowej czy pasa modelu - pozwoli to uniknąć nienaturalnych zniekształceń (krótkie lub zbyt długie nogi, mała albo za duża głowa itp.). 

Kiedy już wszystko znajdzie się na swoim miejscu, czas zatroszczyć się o oświetlenie. Zgaduję, że malując korzystasz z jakiejś lampki. Jeśli na ową lampkę składa się kilkadziesiąt diod LED, to niczym więcej już nie musisz się przejmować, bo te prawie na pewno dają wystarczająco “miękkie” światło - po prostu oświetl nią model tak, żeby źródło światła znajdowało się ponad nim i trochę z przodu, w odległości ok. 30 cm. Jeśli to lampka z żarówką, prawdopodobnie światło jest zbyt ostre i będziesz musiał temu zaradzić. Nieźle sprawdza się przesłonięcie żarówki kartką papieru do drukarki, ale nada się również papierowy ręcznik czy biała podkoszulka. Pamiętaj tylko, żeby przy takim “zmiękczaniu” światła zachować zdrowy rozsądek i zadbać o bezpieczeństwo - przesłonięta żarówka z pewnością będzie szybciej się nagrzewać, a to może skutkować wszystkim od uszkodzenia lampki, aż po pożar. Tym razem bądź mniej jak Richard Dean Anderson, a bardziej jak Włodzimierz Cimoszewicz z wizytą u powodzian (przezorny zawsze ubezpieczony).

Jeśli z jakiegoś powodu nie masz lub nie możesz użyć lampki - trudno, wykorzystaj takie źródło światła, które akurat jest dostępne. Upewnij się tylko, że światło nie jest zbyt ostre (np. zasłoń okno, jeśli korzystasz z wpadającego przez nie światła słonecznego) i ma w miarę neutralną barwę. Postaraj się również nie mieszać różnych źródeł światła o podobnej intensywności, bo efekty będą mniej “studyjne”.

Czas zacząć robić zdjęcia. Ale nie od razu. Jest jeszcze kilka detali, którymi warto się zająć. Przede wszystkim wyłącz lampę błyskową. Jeśli z jakiegoś powodu Twój telefon nie pozwala wyłączyć lampy, zaklej ją kawałkiem taśmy, plackiem z masy mocującej, czymkolwiek - zrób co tylko się da, żeby lampa nie błyskała przy robieniu zdjęć. Drugi detal to samowyzwalacz czy po prostu timer - większość telefonów powinna mieć taką opcję - który pozwoli zminimalizować ryzyko poruszenia aparatem podczas robienia zdjęcia (zdjęcie zostanie wykonane z kilkusekundowym opóźnieniem, gdy już oderwiesz palec od ekranu). Jeśli twój jej nie posiada - c’est la vie, po prostu staraj się dotykać ekranu możliwie delikatnie wyzwalając migawkę (niektóre ekrany dotykowe są tak czułe, że palec wystarczy po prostu do nich zbliżyć, by zasymulować dotknięcie). Jest jeszcze szansa, że aplikacja do robienia zdjęć w twoim telefonie oferuje tzw. tryb profesjonalny, którym również warto się zainteresować. W takim trybie można ręcznie kontrolować wiele ustawień aparatu, między innymi czułość czyli ISO (i tylko ten parametr nas interesuje, niech resztą zajmie się automat). Automatyka aparatu może dobrać wysoką czułość w przypadku niewystarczającej ilości światła, co spowoduje, w normalnych warunkach całkiem pożądane, skrócenie czasu otwarcia migawki, kosztem zwiększenia szumów. W naszym przypadku, gdy aparat jest ustabilizowany, czas naświetlania może być dowolnie długi, więc jeśli tylko jest taka możliwość, zmień czułość na coś w okolicach ISO 100-200 - to nominalne wartości dla większości matryc, nie ma absolutnie sensu wychodzić poza ten przedział, bo zdjęcia stracą tylko na jakości.

Teraz już naprawdę czas zacząć robić zdjęcia. Upewnij się, że wszystko stoi stabilnie, ustaw model w odpowiednim miejscu, staraj się użyć centrum kadru, bo w tym obszarze optyka aparatu działa najlepiej. Nie próbuj wykorzystywać całej dostępnej przestrzeni kadru! Może ci się wydawać, że marnujesz cenne megapiksele, ale twój telefon z pewnością ma ich co najmniej kilkanaście i rozdzielczości z zapasem wystarczy. Dodatkowo zredukujesz tak zniekształcenia perspektywy spowodowane szerokokątnym obiektywem telefonu, które są tym większe, im bliżej krawędzi coś się znajduje. Zrób kilka zdjęć (ale bez przesady! bardziej trzy niż trzydzieści), na koniec przejrzyj wszystkie (w powiększeniu), wybierz najostrzejsze, resztę usuń.

Obróbka

Możliwe, że kiedyś słyszałeś, jak to w dawnych czasach tradycyjnej, analogowej fotografii zdjęcia się robiło, wywoływało i bez żadnej ingerencji pokazywało światu. Nie to co teraz, w erze cyfrowej manipulacji i Instagrama! To bzdura. Zdjęcia zawsze były na różne sposoby udoskonalane, bo obróbka to po prostu nieodłączna część tego procesu i nie należy jej unikać. Nawet robiąc zdjęcia “tylko” na Facebooka i “tylko” telefonem. Dodam jeszcze, że obróbka wcale nie musi (choć może) mieć na celu przekłamywania rzeczywistości, wręcz przeciwnie - my postaramy się nasze zdjęcia tak zmodyfikować, żeby je do rzeczywistości możliwie bardzo przybliżyć.

Fotografie będziemy edytować za pomocą aplikacji Snapseed, dostępnej dla telefonów z systemem Android i iOS. Zaznajomieni z profilem Ewy Chodakowskiej mogą teraz myśleć, że przecież przy pomocy darmowej appki niczego godnego uwagi stworzyć się nie da, jednak nic bardziej mylnego - Snapseed możliwościami wcale nie ustępuje “starszym” kolegom z “dużych” komputerów.

Kadrowanie


Zaczniemy od funkcji “Przytnij”, czyli poprawy kadru i ustawienia interesujących nas proporcji. Przeważnie wybieram 3:2, dla zdjęć z szeregiem stojących obok siebie figurek fajnie działa również 16:9, ale koniec końców wszystko zależy od twoich preferencji i gustu. Pamiętaj tylko, żeby nie kadrować zbyt ciasno (krawędzie obiektu praktycznie stykają się z krawędziami zdjęcia) czy zbyt szeroko (dużo pustej przestrzeni blisko granic kadru). Kompozycja z figurką w środku kadru również powinna sprawdzić się dla większości tego typu ujęć.

Możesz się obawiać, że raz wybranego kadru nie będziesz już w stanie zmienić i jeśli gdzieś popełnisz błąd, całą zabawę trzeba będzie zacząć od nowa. Na szczęście Snapseed nie tylko przechowuje historię wszystkich zmian, ale dodatkowo pozwala każdą skorygować na dowolnym etapie edycji, więc (nie tylko!) kadr będzie dało się bez końca poprawiać, nawet przed samym zapisaniem zdjęcia. Bez obaw. Dalej wyjaśniam, jak to zrobić.

Balans bieli


Wykonując zdjęcie zrobiliśmy wszystko, żeby ułatwić automatyce aparatu jak najwierniejsze odwzorowanie rzeczywistość. Niestety, nie zawsze jest to możliwe - automatyka nie jest niezawodna, a i sama figurka może być na tyle nietypowa (np. cała tego samego koloru), że “zmyli” automat. Dlatego zawsze warto dobrane przez aparat wartości skorygować (nawet jeśli okaże się, że korekta będzie minimalna czy w ogóle niepotrzebna).

Zaczniemy od korekcji kolorów, czyli balansu bieli. Na początek, pozwólmy zadziałać algorytmom Snapseeda wybierając opcję automatycznego dostosowania. Jeśli efekt jest zadowalający i wszystko wygląda naturalnie - sukces. Jeśli nie, spróbujemy im odrobinę pomóc, korzystając z lupy i wskazując takie miejsce na zdjęciu, o którym wiemy, że w rzeczywistości ma neutralnie szary kolor (w naszym przypadku możemy zawsze wskazać tło, bo to jest szare). Jeśli i ten sposób zawiedzie, pozostaje tylko ręczny dobór temperatury i odcienia (wcale nie niemożliwy).

Ekspozycja


Z poprawną ekspozycją aparat w większości przypadków świetnie da sobie radę i właściwie żadna korekcja nie będzie potrzebna. Jednak może się zdarzyć, że bardzo jasna lub bardzo ciemna figurka zmyli automat i niektóre parametry trzeba będzie poprawić ręcznie. Tu sprawa wygląda analogicznie do korekcji balansu bieli - najpierw pozwalamy zadziałać algorytmom, wybierając opcję automatyczną, a jeśli ta nie zadziała, poprawiamy ustawienia (jasność i kontrast). Warto również chwilę pobawić się opcjami “Prześwietlenia” i “Cienie” - czasem pozwalają odzyskać nieco detali z odpowiednio jasnych i ciemniejszych partii obrazu. 

Wyostrzanie


Stabilizując aparat upewniliśmy się, że zdjęcie będzie nieporuszone i tak ostre, jak tylko pozwala na to obiektyw, co jednak wcale nie znaczy, że ostrości nie możemy jeszcze odrobinę poprawić. Snapseed daje nam do dyspozycji dwa parametry - “Struktura” oraz “Wyostrzanie”. Pierwszy zdaje się działać na większym obszarze, a drugi na mniejszych detalach, niestety nie mam specjalnej recepty na dobieranie odpowiednich wartości dla jednego ani drugiego - zawsze staram się kierować zasadą, że mniej znaczy więcej i żadnego nigdy nie ustawiam ponad 10% - 15%. Oczywiście, wszelkie tego typu korekty należy wykonywać na powiększonym zdjęciu, bo inaczej niewielkie zmiany będą prawie niezauważalne, a obraz bardzo szybko nienaturalnie przeostrzony.

Głębia ostrości


Na sam koniec wprowadzimy odrobinę “artystycznej” otoczki - miękką głębię ostrości połączoną z delikatną winietą w rogach fotografii - oba te zabiegi ułatwią oglądającemu skoncentrowanie się na tym, co na naszym zdjęciu najistotniejsze.

Snapseed daje możliwość wyboru jednego z dwóch dostępnych trybów zmiany ostrości - moim zdaniem o wiele bardziej naturalny jest ten z liniowym gradientem (okrągły zwyczajnie za bardzo śmierdzi Instagramem). Polecam ostry obszar ustawić tak, żeby znalazła się w nim prawie cała figurka i jedynie części podstawki pozwolić się rozmyć. Daje to efekt do złudzenia przypominający ten generowany przez większe obiektywy lustrzanek. W przypadku winiety znowu mniej znaczy więcej - lubię, gdy efekt jest widoczny, jednak staram się nie przekraczać poziomu “ślubne Seby i Dżesiki”.

Obróbka wielu zdjęć


I to by było na tyle, zdjęcie można zapisać i zająć się kolejnym. I kolejnym, i kolejnym, i kolejnym. Tylko czy na pewno będzie ci się chciało powtarzać te wszystkie kroki dla następnych dwudziestu fotografii? Na szczęście jest lepszy sposób. Przed zapisaniem pierwszego zdjęcia wystarczy nacisnąć ikonę z symbolem “Cofnij”, wyświetlić historię zmian i skopiować ją do schowka, a po otwarciu kolejnego w tym samym miejscu skopiowaną historię wkleić, ewentualnie korygując parametry, które do nowego zdjęcia nie pasują. Następny!
Komputer

Zapisane na telefonie zdjęcia koniecznie ściągnij na dysk swojego komputera i obejrzyj na ekranie normalnej wielkości - na małym wyświetlaczu bardzo łatwo przegapić niedociągnięcia, które będą oczywiste dla każdego, kto te same zdjęcia ogląda na 27-calowym monitorze. Dodatkowo, na komputerze możesz zdjęcia zmniejszyć (i ocenić rezultat takiego zmniejszania), przed wrzuceniem ich do sieci (domownicy, dalsza rodzina i znajomi nie muszą oglądać każdego z 20 megapikseli). Wielkość 800 - 1200 pikseli na najdłuższym boku w zupełności wystarczy. Pro-tip: jeśli po zmniejszeniu zdjęcie jest wyraźnie mniej ostre, użyj innej aplikacji, która oferuje opcję filtrowania przy pomniejszaniu obrazów (Snapseed też taką oferuje, jednak upewnij się, że efekty są zadowalające, zanim wrzucisz obrazek do sieci).

Przykładowe zdjęcia

Na koniec chcę pokazać zdjęcia, które zrobiłem Samsungiem S6 na potrzeby tego poradnika. Nie lubię się chwalić (no, trochę lubię), ale te zwyczajnie wyszły więcej niż dobrze - na pewno nie gorzej, niż zdjęcia wykonane profesjonalnym aparatem (przynajmniej w “facebookowej” rozdzielczości). Chociaż dla “grupowych” faktycznie mogłem zmniejszyć winietowanie...




Wsparcie techniczne

Jeśli właśnie teraz z nieskrywanym podnieceniem krzyczysz: “Na szczęście to jeszcze nie koniec!”, to znaczy, że ani Richard Dean Anderson, ani Włodzimierz Cimoszewicz nie są w twoim typie. Pozostaje Adam Savage, bo bez wątpienia, tym razem, porażka była opcją (sucho!). Nie przejmuj się! Mam tu listę kilku standardowych problemów i ich potencjalnych przyczyn/rozwiązań.


Zdjęcie jest słabej jakości, zaszumione.
Prawdopodobnie aparat ustawił wysoką czułość (ISO), bo fotografowana scena była niewystarczająco doświetlona. Nie powinieneś potrzebować źródła światła mocniejszego niż biurkowa lampka, ale może przesłoniłeś ją czymś za grubym lub zwyczajnie korzystasz ze zbyt słabej żarówki? Użyj innej, jeśli masz taką możliwość lub skorzystaj ze światła słonecznego.


Figurka jest nieostra.
Opcje są dwie: poruszyłeś aparatem robiąc zdjęcie (nawet małe drgania wystarczą, może masz zbyt chybotliwe biurko?) lub ustawiłeś model za blisko obiektywu, poniżej minimalnej odległości ostrzenia. Ten drugi przypadek dość łatwo zdiagnozować - wystarczy poszukać na zdjęciu ostrego obszaru za figurką, co będzie oznaczać, że aparat ustawia ostrość zbyt daleko.


Kolory są blade, bez kontrastu.
Polecam zacząć od sprawdzenia, w jakim stanie jest obiektyw. Możliwe, że jest zwyczajnie brudny i wystarczy go przetrzeć miękką ściereczką. Jeśli obiektyw jest czysty, przyczyną może być lampa świecąca bezpośrednio w aparat - spróbuj osłonić go ręką lub inaczej ustawić źródło światła (idealnie będzie trochę za telefonem).

Co dalej?

Oczywiście takie najprostsze “studio” można dalej rozbudowywać. Na pewno życie znacznie ułatwi stabilny statyw do telefonu, dający dodatkowo możliwość eksperymentowania z kątem nachylenia aparatu (np. zdjęcia “z góry”).

Koszulkę też warto wymienić na dedykowane tło - jednokolorowy karton z papierniczego lub specjalne wielokolorowe tła do fotografii studyjnej to produkty, którymi możesz się zainteresować. Na pewno w tym momencie marzy ci się robienie zdjęć na tle nieskończonej bieli lub czerni. Super, ale pamiętaj, że takie zdjęcia zrobić najtrudniej, prawie na pewno nie unikniesz bardziej drobiazgowej obróbki (czerń rzadko wyjdzie jednolicie czarna, biel również miejscami zszarzeje) i kluczowym elementem będzie tu kontrolowanie oświetlenia (przy białym tle istotne jest doświetlenie go o wiele mocniej niż samego modelu, przy czarnym - odwrotnie). 

Wiem, że namioty bezcieniowe również kuszą, bo potencjalnie oferują to wszystko - białe lub czarne tło, dedykowane źródło światła - za nieduże pieniądze, jednak polecałbym wstrzymać się z takim wydatkiem. Światła w przypadku taniego namiotu kontrolować się nie da (świeci zawsze z tego samego miejsca, z tą samą intensywnością), a i konstrukcja nie jest specjalnie bardziej wygodna niż kawałek wywiniętego do góry kartonu. Od problemów ze zdjęciami na tle nieskończonej bieli czy czerni też w żadnej sposób taki namiot nie uwalnia.

Wreszcie na pewno przyjdzie taki moment, kiedy zaczniesz rozważać wymianę samego telefonu na nowszy. Koniecznie przejrzyj przykładowe zdjęcia wykonane wymarzonym modelem, koniecznie w natywnej rozdzielczości (nie pomniejszone) i koniecznie w powiększeniu, porównując ze zdjęciami wykonanymi wcześniej twoim telefonem. Zwróć też uwagę, czy wbudowana aplikacja do obsługi aparatu oferuje tryb profesjonalny (lub chociaż zmianę podstawowych parametrów, jak ISO) i samowyzwalacz. I wreszcie pamiętaj, żeby nie kierować się liczbą megapikseli, bo ta jest naprawdę mało istotna, szczególnie teraz, gdy każdy telefon oferuje ich co najmniej kilkanaście, a ty nie potrzebujesz więcej niż 8 - 10 (moja lustrzanka ma 10 Mpix).


I oczywiście, powodzenia! Nie zapomnij wrzucić zdjęć na Bejcę!
Łukasz Łazarecki

1 komentarz:

  1. Bardzo fajny tutek - wlasciwie nic dodac, nic ujac :)
    Red.God.

    OdpowiedzUsuń