wtorek, 10 kwietnia 2018

Poza Cytadelą #1 - Smoking Caterpillar

W cyklu “Poza Cytadelą” chcę pokazać Wam modele inne niż te, z którymi pewnie, większość ma do czynienia najczęściej, czyli inne niż oferta GW. Przede wszystkim jednak modele ciekawe, które zwróciły moją uwagę na tyle by dołączyć je do kolekcji. Choć gusta są różne, to mam nadzieję zainspirować Was do poszukiwania swoich perełek w świecie tysięcy niesamowitych rzeźb. Dziś prezentuję Wam model Smoking Caterpillar od Creepytables, okraszony historią jego powstania, opowiedzianą przez samego autora; Pawła Jarugę. Zapraszam. 










Zanim zabrałem się do pisania tego tekstu postanowiłem podpytać Pawła Jarugę o parę szczegółów związanych z powstawaniem Caterpillara. Ku mojemu zaskoczeniu Paweł opowiedział mi ciekawą i wyczerpującą historię, którą przytoczę bez cięć, zaraz po krótkich własnych przemyśleniach.

Smoking Caterpillar

Pierwszy raz zobaczyłem go jakieś dwa lata temu, kiedy Paweł wystartował ze swoją pierwszą zbiórką fundowania społecznego na Indiegogo. Na tamtym etapie nie miałem jeszcze w kolekcji tak dużych modeli, ale po mału zaprzyjaźniłem się z aerografem i figurkami 54mm. Ogromny robal o dużych, dobrze dostępnych powierzchniach wydał mi się idealny jako kolejny krok w “robieniu skilla”, ale przede wszystkim urzekła mnie sama rzeźba. Jestem fanboyem Wonderlandu i wszelkich wariacji na ten temat, model musiałem mieć. 

Sam model dotknąłem dopiero kilka miesięcy później. Odlewanie takich gigantów trwa. Z dwóch dostępnych wersji (druga ma 22 cm!) wybrałem mniejszą, 15cm, która i tak onieśmiela mnie do dziś. Model przybył w minimalistycznym kartonowym pudełku, z grafiką robala na okładce i stemplem firmy Creepytables. Środek wypchany został słomą (czy innymi wiórami pakownymi) dla ochrony zawartości. Kudos za to, bo ile razy zdarzyło mi się otwierać zabezpieczone jedynie jedną gąbką modele (metalowe i żywiczne) z połamanymi bitsami. 

Robala dostajemy właściwie w całości jako jeden element, co mnie zaskoczyło jak na tak duży model. Osobno znajdziemy pieniek/postument i drobnicę typu czułki, wąsy i zwieńczenie fajki wodnej. Jakość odlewu jest fenomenalna. Nie ma tu niewiadomo jakiej ilości szczegółów, ale duże gładkie powierzchnie również stanowią wyzwanie nie tylko dla domowego odlewnictwa. Zero pęcherzyków, zero braków i wypaczeń. Gdzieniegdzie minimalne nadlewki, które musiały umknąć przy hurtowym oczyszczaniu modeli przed wysyłką. Żadnych pretensji. Sam nie raz pominąłem takie drobiazgi przy przygotowywaniu własnych figurek. Pojedynczych, a nie dziesiątek z czym zmierzył się Paweł. 

Kolejna sprawa, żywica. Przyzwyczaiłem się do okrutnie łamliwej żywicy. Może kwestia taniości materiału w hurtowym odlewnictwie. Tutaj nie ma o tym mowy. Od razu sprawdziłem (z duszą na ramieniu) czy mogę odgiąć lekko rurę fajki wodnej w czasie montowania. Ba! Mogę nią śmiało wyginać niczym Julian swe królewskie ciało. Wielki szacunek dla autora zarówno od strony artystycznej (model jest po prostu piękny!) jak i rzemieślniczej (ah ta gładź fałd robalowego brzucha…). Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to brak kolorowej grafiki na okładce, jako inspiracji do malowania. Powstał (również z ręki Pawła!) kolorowy plakat, który można było osobno zakupić w czasie akcji w wersji limitowanej. Nie każdy jednak się na to pewnie zdecydował.

To tyle z mojej strony. Model i wydawcę oczywiście serdecznie polecam. Na stronie Creepytables znajdziecie modele i popiersia w bardzo różnych konwencjach. Ja na pewno uzupełnię kolekcję o przynajmniej dwa jeszcze różne modele. Poniżej opowieść autora modelu; Pawła Jarugi. Zapraszam

Miłego malowania!
Tomasz

Paweł Jaruga: Najpierw caterpillar powstał jako cyfrowy koncept (który też wyglądał nieco inaczej niż aktualny robal) do przyszłej rzeźby w plastelinie lub glinie. Pomysł tak naprawdę narodził się w małej pracowni rzeźbiarskiej w Warszawie, a nie w lesie, tak jak jest na filmie promocyjnym z indiegogo:p Po prostu łatwiej było w danym momencie nagrać historię w lesie niż w pracowni, której już wówczas nie było:) Pracownia długo nie przetrwała, a że z konceptu i modelu było szkoda rezygnować, to go skończyłem. W międzyczasie zaczynałem swoją przygodę z drukiem 3d, jeszcze na drukarce 3d w technologii FDM, bawiłem się też trochę plasteliną i supersculpeyem.

Jeszcze wcześniej, przed caterpillarem wypuściłem do ludzi serię stworków, które były trochę "cute" a trochę "creepy", którą nazwałem właśnie "creepytables" - stąd nazwa sklepu i marki, bo mieliśmy domenę, pieczątki z logo, szkoda było to wyrzucić i robić branding od nowa:D 


Kilka tych stworków sprzedałem, kilka rozdałem znajomym i przyjaciołom, ale projekt ostatecznie został zamrożony, gdyż przez moją niewiedzę był bardzo kłopotliwy w produkcji. I dość niszowy tematycznie. Ale był wspaniałym eksperymentem i dla mnie takim żłobkiem tematu odlewnictwa. Mam nadzieję projekt odmrozić:)

Nieco później, kupiłem nową drukarkę i przysiadłszy się na nowszą technologię druku 3d, SLA, postanowiłem wydrukować caterpillara w odpowiedniej jakości. Jako artysta 3d miałem już małą bazę fanów na fejsie. I tak wszystkie te fakty połączył projekt indiegogo, który zebrał ok 60% oczekiwanych funduszy. Mały fanbase, w zasadzie jeden model choć w dwóch wersjach i plakat do tego, bez rozmachu to i projekt nie uzyskał 1000% oczekiwań:) Ale uznałem te 60% za sukces.

Zresztą indiegogo nie był tutaj jakimś "wozem albo przewozem" bo figurki już powoli odlewałem wcześniej, miałem sprzęt, materiały itd, po prostu w tej kampanii nie chodziło o kasę, tylko o to, by zacząć, pokazać się i też częściowo oszacować, ile tych caterpillarów trzeba odlać:) I tak naprawdę ledwo wyrobiłem. No i nie mogę zapomnieć też o hexy-shop.com, który trochę pomógł temat nagłośnić.


Także caterpillar nie był pierwszy w creepytables, ale jako projekt, pierwszy odniósł sukces i został odebrany bardzo pozytywnie przez fanów resin kitów, głównie za granicą, choć do Polski też parę sztuk trafiło. Za co ogromnie dziękuję wszystkim!
Caterpillar wyszedł w dwóch wersjach, mniejszej 15-centymetrowej i większej 22-centymetrowej i to właśnie ta większa jest limitowana do 200 sztuk. Każda duża sztuka przed zapakowaniem otrzymuje numer i certyfikat oryginalności, numer jest zapisywany w specjalnym arkuszu, by przypadkiem nie wypuścić dwóch tych samych numerków.


Caterpillar to był projekt realizowany na zasadzie "one man army" tzn, sam go wyrzeźbiłem, sam wydrukowałem i wyczyściłem prototypy, potem samodzielnie robiłem formy silikonowe i wszystkie odlewy, które później czyściłem. Oczywiście miałem pomoc, np przy pakowaniu, kręceniu filmu promo itd.

Teraz, już jako sklep i marka Creepytables.com, działamy trochę inaczej, bardziej profesjonalnie. "Know how" zdobyty przy Caterpillarze i stworkach creepytables pozwolił uruchomić małą acz profesjonalną odlewnię, ale korzystamy też z outsourcu przy wielu innych sprawach, nie tylko produkcyjnych ale też biurowych, biznesowych. Zatrudniliśmy też bardzo fajnych artystów do kolejnych projektów.

A dlaczego świat Alicji? Pojęcia nie mam, jakoś tak wyszło:D Po prostu te postaci są bardzo fajne, wyraziste i znane. Zdradzić już mogę, że kolejną postacią z Wonderlandu, która wyjdzie w naszym sklepie, będzie kapelusznik, bo model ten jest już bardzo zaawansowany i teraz mam czas, by go skończyć i wydać. Po nim będzie jeszcze jeden model z Wonderladu kończący serię, ale nie powiem co to, choć już częściowo mam pomysł:) I pewnie też trzeba będzie na niego znowu czekać, haha:D Wiem na pewno, że kity te, też będą w dwóch wersjach, tak jak Caterpillar.

Link do archiwalnej kampanii i do filmu:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz